Bank Gdański? Było kiedyś coś takiego …

Jeszcze w liceum, jakieś dziesięć (15?) lat temu w drodze na lekcję mijałem instytucję dominującą nad ulicą wielkim szyldem o treści: Bank Gdański. A pracował tam wtedy mój starszy znajomy. Myślałem – kurka nieżle. Też bym tak kiedyś chciał. Dzisiaj nie chcę, a banku nie ma :)

Wydaje mi się, że pierwotnie to nie był wcale Bank Gdański tylko BIG Bank Gdański, czy jakoś tak? A może najpierw Gdański, a potem BIG Bank Gdański. W każdym razie potem kupił go Bank Millennium, który de facto pozostaje własnością Portugalczyków. I tak zniknął szyld gdańskiego a pojawił się millennijny.

Czy ma to dla mnie jakieś znaczenie? Żadnego. Zauważyłem, że przywiązanie do marki jest u mnie na poziomie znikomym. Szczególnie bankowej. Z resztą dotyczy to usług w ogóle. Nie znam żadnego usługodawcy, który by mnie na tyle zachwycił, żebym już zawsze do niego wracał i był zadowolony ze współpracy. A już w szczególności dotyczy do banków, gdzie panuje nie lada bałagan, a obsługujący mnie doradca zmienia się raz na pół roku…

Tak czy owak, życie pokazuje, że bankowość tak jak każdy rynek podlega zmianom. I to podmiotowym (patrz przykład Banku Gdańskiego) jak i przedmiotowym (case kredytów hipotecznych, które z dnia na dzień właściwie przestały być udzielane przez banki w wyniku światowego kryzysu finansowego). Nie przywiązuję się więc do niczego. Idę naprzód :) i nie oglądam się za siebie….

A wracając do wątku mojej ewentualnej pracy w Banku Gdańskim, czy jakimkolwiek innym… No cóż, miałem w życiu już taki epizod i choć był źródłem wielu doświadczeń i pozostawil trwały wpis w CV to za żadne skarby nie chciałbym do niego wracać. Poruszanie się po utartych korporacyjnych ścieżkach jest po prostu nie dla mnie. Cieszę się, że to wiem, bo nie wejdę już do tej kałuży :)

Loading...

, ,

Add reply

You must be logged in to post a comment.